Księżyc zasłaniały chmury, kiedy Maka Albarn, oraz Soul Eater, skradali się przez las. Nagle dziewczyna wydała z siebie zduszony krzyk. Coś okrągłego błysnęło z boku i... Booom... Mini bomby są specjalnością wiedźm, jednak nie są zbyt szkodliwe. Mimo to, ta którą zostali właśnie poczęstowani, miała niezwykłą siłę odrzutu. Gdy po paru minutach udało im się dojść do siebie, Maka kaszląc powiedziała:
- robi się niebezpiecznie, Soul, zmień się w kosę - chłopak wykonał polecenie. w drżącej dłoni dziewczyny, błysnęła ciepła, srebrna rączka kosy. To właśnie to przyjemnie ciepło, dodało jej otuchy i z odwagą ruszyła dalej. Nagle spośród gęstwiny... Zobaczyła ją. Szpiczaste rudomiedziane uszy wystające z rozcięć w brązowej tiarze, oraz rudy ogon z białym czubkiem wystający spod płaszcza kobiety, wskazywały na to że była lisią wiedźmą. Szła powoli, rozglądająd się uważnie czy nikt jej nie obserwuje, kiedy nagle.... Obraz rozmył się, wiedźma... Zniknęła. W tym samym momencie Maka poczuła zimne ostrze kordzika, oddalone o centymetr od jej tętnicy... Soul nie stracił głowy. Wyrwał się z uścisku dłoni swojej mistrzyni i uskoczył, w locie przybierając spowrotem postać człoweka, po czym kopnął rudą wiedźmę trzymającą Makę. Ku swojemu przerażeniu zrozumiał nagle że i to jest iluzją. Pamiętał szpony rozdzierające jego plecy. Pamiętał jak zaksztusił się krwią. Czarną krwią. Pamiętał silne ręce łapiące go i ratujące przed upadkiem. A potem... Już nic nie pamiętał.
Krew chlusnęła jej na policzki, krople czarnej posoki osiadły na jej włosach. W ostatniej chwili złapała swojego partnera. Nagle dotarło do niej że nie ma szans z lisią wiedźmą. Obięła mocniej Soul'a i zaczęła uciekać. Raz po raz wybuchały jej w twarz mini bomby, jednak ona nie zwracała na to uwagi. Biegła. Musiała się wydostać z tego strasznego miejsca. Jak najszybciej. Inaczej zginie jej partner. I ona sama. Po 5 minutach, Maka wypadła z lasu i pognała ku pogrążonej we śnie wiosce. Czym prędzej podbiegła do szyby pobliskiego sklepu z zabawkami i wyrecytowała pośpiesznie pisząc cyfry na szybie - komnata śmierci ma numer 42-42-564 - nie trwało dużo czasu, kiedy odezwało się wesołe "Yo, Cze, Siem!" Kosiaża.
- Shinigami-sama! Soul...
- już wysłałem tam Kida, jak go znam, za chwilę powinien się tam pojawić. - odpowiedział Shinigami. I rzeczywiście, nagle usłyszała świst latającej deskorolki przyjaciela. Czarnowłosy zeskoczył i upadł obok Maki. Nie prosił o wyjaśnienia, spojrzał tylko na bezwładnego Soula, po czym podniósł go i nakazał Mace, aby ta stanęła za nim na desce, po czym sam na nią wskoczył, z białowłosym na rękach. Podróż nie trwała długo. Latająca deskorolka młodego shinigami była niewyobrażalnie szybka. Po nie całych 20 minutach stali już u progu Shibusen. Powitał ich profesor Stain. On również nie prosił o wyjaśnienia. Po prostu wziął Soul'a i zniknął pośpiesznie za drzwiami sali operacyjnej. Maka chodziła niespokojnie tam i spowrotem pod owymi drzwiami. Po pół godzinie usiadła opierając się o ścianę i nadal oczekując. Gdy upłynęło kolejne pół godziny pod drzwi sali operacyjnej przyszedł Spirit, ojciec Maki. Wiedział już o wszystkim od syna Shinigami. Nagle drzwi otworzyły się.
Maka podniosła wzrok oczekując najgorszego, widząc mętny wzrok doktora, ale najwidoczniej było to jedynie zmęczenie, ponieważ powiedział:
- wyjdzie z tego, teraz musi odpoczywać - podał jakąś kartkę ojcu Maki, po czym odszedł szybkim krokiem. Spirit odesłał do domu córkę pod pretekstem że jest już późno i lepiej żeby się wyspała. Gdy został sam rozwinął kartkę z wypisanymi szybko danymi:
"imię: Soul
nazwisko: Evans
rodzina: brak danych
grupa krwi: krwioobieg silnie zakarzony krwą Ragnarocka
uwagi: " tą rubrykę mężczyzna czytał z pięć razy, zanim dotarło do niego. "zakażony jadem Anon. Rozwija się silnie. Ciągłe odwodnienie. Możliwe rozpoczęcie A.I."
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
nudna notka numer 2 xD na 3 jednak sovie jeszcze chyba trochę poczekacie, a raczej poczekasz bo chyba na razie tylko jedna osoba czyta tego bloga, mianowicie Amikuś, za co jej serdecznie dziękuje (mimo wszystko oczekuję komenta! xD). Cośtam jeszcze miałam napisać, ale nie pamiętam, trudno, papacie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz