sobota, 5 lipca 2014

02. Lisia Wiedźma! Czy Soul wyjdzie z tego cało?

Księżyc zasłaniały chmury, kiedy Maka Albarn, oraz Soul Eater, skradali się przez las. Nagle dziewczyna wydała z siebie zduszony krzyk. Coś okrągłego błysnęło z boku i... Booom... Mini bomby są specjalnością wiedźm, jednak nie są zbyt szkodliwe. Mimo to, ta którą zostali właśnie poczęstowani, miała niezwykłą siłę odrzutu. Gdy po paru minutach udało im się dojść do siebie, Maka kaszląc powiedziała:
- robi się niebezpiecznie, Soul, zmień się w kosę - chłopak wykonał polecenie. w drżącej dłoni dziewczyny, błysnęła ciepła, srebrna rączka kosy. To właśnie to przyjemnie ciepło, dodało jej otuchy i z odwagą ruszyła dalej. Nagle spośród gęstwiny... Zobaczyła ją. Szpiczaste rudomiedziane uszy wystające z rozcięć w brązowej tiarze, oraz rudy ogon z białym czubkiem wystający spod płaszcza kobiety, wskazywały na to że była lisią wiedźmą. Szła powoli, rozglądająd się uważnie czy nikt jej nie obserwuje, kiedy nagle.... Obraz rozmył się, wiedźma... Zniknęła. W tym samym momencie Maka poczuła zimne ostrze kordzika, oddalone o centymetr od jej tętnicy... Soul nie stracił głowy. Wyrwał się z uścisku dłoni swojej mistrzyni i uskoczył, w locie przybierając spowrotem postać człoweka, po czym kopnął rudą wiedźmę trzymającą Makę. Ku swojemu przerażeniu zrozumiał nagle że i to jest iluzją. Pamiętał szpony rozdzierające jego plecy. Pamiętał jak zaksztusił się krwią. Czarną krwią. Pamiętał silne ręce łapiące go i ratujące przed upadkiem. A potem... Już nic nie pamiętał.
 Krew chlusnęła jej na policzki, krople czarnej posoki osiadły na jej włosach. W ostatniej chwili złapała swojego partnera. Nagle dotarło do niej że nie ma szans z lisią wiedźmą. Obięła mocniej Soul'a i zaczęła uciekać. Raz po raz wybuchały jej w twarz mini bomby, jednak ona nie zwracała na to uwagi. Biegła. Musiała się wydostać z tego strasznego miejsca. Jak najszybciej. Inaczej zginie jej partner. I ona sama. Po 5 minutach, Maka wypadła z lasu i pognała ku pogrążonej we śnie wiosce. Czym prędzej podbiegła do szyby pobliskiego sklepu z zabawkami i wyrecytowała pośpiesznie pisząc cyfry na szybie - komnata śmierci ma numer 42-42-564 - nie trwało dużo czasu, kiedy odezwało się wesołe "Yo, Cze, Siem!" Kosiaża.
- Shinigami-sama! Soul...
- już wysłałem tam Kida, jak go znam, za chwilę powinien się tam pojawić. - odpowiedział Shinigami. I rzeczywiście, nagle usłyszała świst latającej deskorolki przyjaciela. Czarnowłosy zeskoczył i upadł obok Maki. Nie prosił o wyjaśnienia, spojrzał tylko na bezwładnego Soula, po czym podniósł go i nakazał Mace, aby ta stanęła za nim na desce, po czym sam na nią wskoczył, z białowłosym na rękach. Podróż nie trwała długo. Latająca deskorolka młodego shinigami była niewyobrażalnie szybka. Po nie całych 20 minutach stali już u progu Shibusen. Powitał ich profesor Stain. On również nie prosił o wyjaśnienia. Po prostu wziął Soul'a i zniknął pośpiesznie za drzwiami sali operacyjnej. Maka chodziła niespokojnie tam i spowrotem pod owymi drzwiami. Po pół godzinie usiadła opierając się o ścianę i nadal oczekując. Gdy upłynęło kolejne pół godziny pod drzwi sali operacyjnej przyszedł Spirit, ojciec Maki. Wiedział już o wszystkim od syna Shinigami. Nagle drzwi otworzyły się.
Maka podniosła wzrok oczekując najgorszego, widząc mętny wzrok doktora, ale najwidoczniej było to jedynie zmęczenie, ponieważ powiedział:
- wyjdzie z tego, teraz musi odpoczywać - podał jakąś kartkę ojcu Maki, po czym odszedł szybkim krokiem. Spirit odesłał do domu córkę pod pretekstem że jest już późno i lepiej żeby się wyspała. Gdy został sam rozwinął kartkę z wypisanymi szybko danymi:
"imię: Soul
 nazwisko: Evans
 rodzina: brak danych
 grupa krwi: krwioobieg silnie zakarzony krwą Ragnarocka
 uwagi: " tą rubrykę mężczyzna czytał z pięć razy, zanim dotarło do niego. "zakażony jadem Anon. Rozwija się silnie. Ciągłe odwodnienie. Możliwe rozpoczęcie A.I."
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
nudna notka numer 2 xD na 3 jednak sovie jeszcze chyba trochę poczekacie, a raczej poczekasz bo chyba na razie tylko jedna osoba czyta tego bloga, mianowicie Amikuś, za co jej serdecznie dziękuje (mimo wszystko oczekuję komenta! xD). Cośtam jeszcze miałam napisać, ale nie pamiętam, trudno, papacie
                                           

01. Zadanie?

Nad Death City, słońce właśnie wstawało, zaglądając ciekawskimi promieniami do mieszkania, mieszczącego się w wyżej wspomnianym mieście. Mimo że była dopiero szósta nad ranem, w kuchni owego mieszkania już dało się słyszeć gwar rozmów. Hm, chociaż nie, stwierdzenie "gwar rozmów" było mocno nie na miejscu, ponieważ w kuchni siedziała jedynie dwójka ludzi, na dodatek nie można było tego nazwać rozmową, a raczej wymianą zdań.
-wcześniej się nie dało? - zapytał białowłosy chłopak, ziewając.
- Soul! - krzyknęła zielonooka dziewczyna mieszająca w garnku kakao - dzisiaj ważny dzień! - nastała kłopotliwa cisza. Chłopak spojrzał z zakłopotaniem na Makę, tak bowiem miała dziewczyna na imię.
- Soul...? - Zapytała z niedowieżaniem i nutką niepewności - czyżbyś zapomniał...? - białowłosy spojrzał na nią tym razem pytająco. Maka westchnęła
- dzisiaj test! Nie uczyłeś się?
- siedziałem do wieczora u Black Star'a.. Zapomniałem
- pewnie on też się nie uczył... Eh... Biedna Tsubaki, ma z nim same problemy. - rubinooki chłopak o imieniu Soul spojrzał zdziwionyna swoją przyjaciółkę. Oczekiwał gorszej reakcji, a tu proszę, tylko trochę ponażekała. Hm... No tak.. Test. Jego stara metoda z ściągawkami nie wypaliła. Nie mógł nic wymyślić. Piętnaście minut później szedł razem z Maką i skwaszoną miną, ulicami Death City w stronę Zawodówki Śmierci. Shibusen nie jest taką zwykłą placówką. Do tej szkoły dostaje się bardzo mało osób. Uczęszczają do niej bronie, czyli ludzie potrafiący zmienić się w broń, oraz mistrzowie, czyli ludzie którzy nimi walczą. Do tej właśnie szkoły chodzili białowłosy chłopak z rubinowymi oczami - Soul Evans Eater, potrafiący się zmieniać jako jeden z niewielu w demoniczną kosę, oraz jego partnerka - zielonooka Maka Albarn, o włosach koloru siana. Chwilę później byli już w klasie i zasiadali na swoich miejscach. Jeszcze dobrze nie usiedli, kiedy rozbrzmiał dzwonek, i do klasy wszedł Doktor Stain.
- witajcie kochani! Dzisiaj na lekcji jak wiecie mamy zaplanowany test! - Soul usłyszał jak siedzący za nim Black Star klnie cicho. Tak samo jak on, pewnie zapomniał o sprawdzianie.
- A i jeszcze jedno, Maka, Soul, macie stawić się w gabinecie śmierci, nie będziecie mieć nieobecności, ale test i tak potem napiszecie! - białowłosy odetchnął z ulgą.
-----------------------------
-Yo! Cze! Siem! - przywitał ich radośnie Shinigami-sama, dyrektor Zawodówki Śmierci.
 - o co chodzi? - zapytał Soul, tak jakby go to w mało obchodziło.
- mam dla was zaaadanie - powiedział Kosiaż, gestykulując rękami w wielkich rękawiczkach.
- Zadanie...? - zapytała zdumiona Maka. Od kąd pokonali Kishina minął miesiąc, a oni nie mieli żadnej misji. O co mogło mu chodzić?
- Niom - potaknął Shinigami - jak wam wiadomo, pożeranie ludzkich dusz jest surowo zakazane, jednak znalazły się oczywiście na tym świecie osoby, które ze strachu przed śmiercią, postanowiły ceną swojego człowieczeństwa złamać tą zasadę
- hai. Misją Shibusen oraz jego uczniów jest usuwanie takich osób, aby nie dopuścić do chaosu na świecie. - wyrecytowała Maka - ale nadal nie rozumiem czego od nas oczekujesz.
- hm... Problem polega na tym że znalazła się wiedźma, która postanowiła kontrolować ludzi opentanych jajem kishina. Oczywiście nie w celach zwalczania zła, wręcz przeciwnie. Waszą misją będzie zniszczenie owej wiedźmy, zanim uda jej się, za pomocą swoich podwładnych pogrążyć świat w chaosie. Najpierw we dwójkę macie pójść na zwiady, a potem możecie poprosić Kida, Black Stara, oraz jeśli Chcecie, Cronę, alby pomogli Wam w tej misji. Jeżeli wszystko jest już dla Was jasne, możecie odejść
- Nie podoba mi się to - powiedział Soul
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
pierwsza notka, krótka, nudna, ale jest, piszcie w komentach co myślicie, błaaaaagam, niech będzie chociaż jeden komeeent! xD przepraszam że nie dawkuję napięcia, ale jakoś mi to nigdy nie wychodziło :P

powitać, powitać

Czeeeść, jest to pierwszy blog z serii dychaczowych opowieści, ja jestem dycha i tu zamieżam przedstawić Wam fanfick z serii Soul Eater. Może się wydawać bardzo podobny do anime i za to szczerze przepraszam. Jak znam moje blogi to pewnie nikt tego nie będzie czytał, bo i ja jestem słabą pisarką, i jakoś moje blogi się nie cieszą szczególną popularnością :/ mimo wszystko bardzo proszę o jakieś komentarze bo jest to dla mnie wielką motywacją do pracy, nic mnie tak nie cieszy jak czytanie co myślicie o moch wypocinach (nawet te negatywne komentarze, zawsze przynajmniej są oznaką że ktoś tu zagląda), ale do rzeczy - notki postaram się wrzucać raz na tydzień, czasem dwa, może częściej, ale przestanę, jak zobaczę że nikt tego nie czyta. Jeśli blog będzie się cieszyć popularnością to napiszę kilka innych fanficków, z innych serii anime, a potem sklece może wszystko w jeden blog. Nie wiem czy ktoś coś zrozumiał z mojej plątaniny, jak załadam nie, no trudno, zobaczymt co z tego wyniknie
PS. nie mam pomysłu na to opowiadanie, będę pisać na spontanie ;D
~Dycha